To na czym stanęliśmy?

Zdaję się, że na wstawaniu.

Udało mi się uzyskać kilka zdjęć z tego wymagającego ćwiczenia.

Zdaję się, że to Pan Waldek rozpoczął tę zabawę. A my w niedzielę rano próbowaliśmy własnymi siłami.

Wcześniej jednak wrzucam kilka zdjęć z sobotniego obiadu. Danie główne – Bobasidło w buraczkach:

No a potem niedzielne ćwiczenia. Paulinie wychodzą coraz lepiej, jednak do celu wciąż daleko. Nogi nadal niewiele się słuchają i trzeba je przytrzymywać, a mięśnie, które szybko zanikły odbudowują się niezwykle powoli. Poza tym spastyka wciąż krępuje ruchy, nie dając o sobie zapomnieć nawet na chwilę, szarpiąc mięśniami w całym ciele.