Wróciliśmy

Droga z Białegostoku zajęła nam dość dużo czasu. Krajowa „ósemka” na odcinku Białystok – Jeżewo jest aktualnie rozbudowywana, za jakiś czas będzie eksperową „es-ósemką”. Ruch duży, częste zwężenia, ciężki sprzęt tu i ówdzie, ograniczenia prędkości co kilkaset metrów, niestety lekceważone przez wielu kierowców i w dodatku ten upał. Jedyną „klimatyzacją” pozostaje uchylona szyba. Rodzice wiozą Paulinę, jej wózek i część bagażu, ja większość bagażu i fotel toaletowy, rzecz nie mniej niezbędną jak wózek. Od Jeżewa jest lepiej, więc ten odcinek pokonujemy szybciej i spokojniej. No i jesteśmy w Łomży, a w końcu w domu.
Teraz Paulina próbuje zasnąć. Już jest północ, jednak sen gdzieś odpłynął. Może to przez te dzisiejsze wrażenia, a może przez leki, a raczej ich brak, bo Profesor postanowił, że część należy odstawić ( i dobrze! ). A powodowały one niezwykłą senność, której teraz zdaje się trochę brakować. Paulina będzie musiała się do tego przyzwyczaić.

W domu czekał na Paulinę mały prezent ode mnie. Udało mi się za trochę zaoszczędzonych środków zakupić za wielką wodą czytnik do książek, ale o tym napiszę przy innej okazji.

Dorzucę za to zdjęcia z podróży powrotnej.